Dwa mamuty

Podróże: Niedźwiedź w parku i mamuty za murem.

Zapraszam Was dzisiaj do parku innego niż wszystkie, do parku z prehistorycznymi zwierzętami, do geoparku „Kraina polodowcowa nad Odrą” w Moryniu, zwanego potocznie Aleją Gwiazd Plejstocenu.

Dosyć tego – pomyślałam. Nie mogę Was nieustannie zarzucać tylko i wyłącznie wiedzą praktyczną na temat oszczędnego nawadniania, tudzież uprawy pomidorów. Chciałabym nieco odejść od ogrodowej tematyki i podzielić się z Wami namiarami na ciekawe przyrodniczo, krajobrazowo i historycznie miejsca, które odwiedzić można w moim, niezbyt docenianym turystycznie (a niesłusznie!), regionie. Być może znajdziecie w nich opcję „na weekend”, a jeśli nie, to może chociaż Zachodniopomorskie przestanie się Wam kojarzyć wyłącznie z nadmorskimi plażami.

„Kraina polodowcowa nad Odrą” wygrała w 2014 roku konkurs na najlepszą przestrzeń publiczną województwa zachodniopomorskiego, a to już zobowiązuje. Niestety, trafiłam tam pierwszy raz, dopiero w tym roku. Owszem, słyszałam o moryńskich mamutach, ale powiem szczerze, że dla dwóch sztucznych zwierzaków nie chciało mi się jechać aż tak daleko. Kiedy w końcu tam dotarłam okazało się, że prehistorycznych zwierząt jest znacznie więcej i robią o wiele lepsze wrażenie niż myślałam. Geopark to w ogóle świetna opcja na wycieczkę z dziećmi, szczególnie tymi będącymi fanami „Epoki lodowcowej”. Znajdą tu one naturalnych rozmiarów pierwowzory swoich prehistorycznych bohaterów.

Promenada z tropami zwierząt epoki lodowcowej
Promenada Wielkiego Raka

Dlaczego warto odwiedzić Geopark w Moryniu?

#1 wstęp jest darmowy, a teren dostępny całą dobę, 7 dni w tygodniu

#2 można tu zobaczyć modele prehistorycznych zwierząt wykonanych w skali 1:1 i z dbałością o najmniejsze szczegóły. Mają nawet miękkie w dotyku futra 😉

#3 nie są to wbrew pozorom modele przypadkowe, ale zwierzęta, które rzeczywiście żyły kiedyś na terytorium dzisiejszej Polski

#4 przy każdym modelu ustawiona jest tablica informacyjna z której możecie dowiedzieć się czegoś więcej o danym zwierzęciu. Tablice przydadzą się szczególnie w przypadku dociekliwych dzieci. Nie każdy w końcu jest znawcą epoki plejstocenu, prawda?

#5 pod każdą tablicą znajdują się odlane z brązu, naturalnej wielkości odciski łap i kopyt zwierząt przed którymi stoimy. W końcu to Aleja Gwiazd!

#6 jest to park transgraniczny, który powstał w ramach polsko-niemieckiej współpracy. Niemiecki Geopark ulokowano w „bliźniaczej” miejscowości Gross-Ziethen k. Joachimstahl. Funkcję centrum informacyjnego pełni tam budynek zabytkowego młyna parowego. W jego podziemiach zobaczyć można tunel subglacjalny.

#7 to co podoba mi się osobiście w całym tym pomyśle, jakby nie było jestem architektem krajobrazu, to otoczenie w jakim ustawiono modele zwierząt. Tło w postaci jeziora czy leśnego parku stwarza wrażenie naturalności, zaś mamuty na tle średniowiecznych murów wyglądają dosyć intrygująco i ciekawie prezentują się na zdjęciach. Zazwyczaj autorzy podobnych ekspozycji, np. parków dinozaurów, lokują swoje inwestycje na pustych działkach, a później silą się na imitację naturalności. Nerkowate oczka wodne obłożone otoczakami, altanki wypoczynkowe zamiast drzew i dziwacznie nowoczesne nasadzenia wokół eksponatów, wyglądają nienaturalnie i kiczowato. Tutaj nie ma się tego wrażenia.

#8 pod względem technicznym miejsce to jest dostępne dla osób niepełnosprawnych oraz osób z dziecięcymi wózkami, gdyż cały czas poruszamy się wygodną, brukowaną nawierzchnią. Jedynie zbliżenie się do samych modeli zwierząt może być nieco utrudnione, gdyż w większości przypadków ustawione są na zboczach, na które wchodzi się po kilku schodkach. Aleja znajduje się kilka kroków od brzegu jeziora, dlatego takie ustawienie jest w pełni uzasadnione.

#9 po odwiedzeniu Alei Gwiazd Plejstocenu warto zobaczyć również inne atrakcje Morynia i okolic, których wystarczy nie tylko na jeden dzień, ale na dłuższy pobyt w tym miejscu.

Powróćmy jednak do samego geoparku. Skąd w ogóle pomysł na jego utworzenie? Co mają mamuty do zachodniopomorskich terenów? – zapytacie. Chcąc uzyskać informacje na ten temat polecam rozpocząć swoją wizytę od odwiedzenia siedziby Geoparku w Moryniu, która mieści się w miejskim ratuszu, tuż przy rynku. Jest to również Punkt Informacji Turystycznej. Spotkacie tam bardzo miłego pana (imienia niestety nie pamiętam), który ewidentnie jest pasjonatem w swojej dziedzinie. On najlepiej opowie Wam o historii i geologicznej budowie tego terenu. Pokaże Wam również prawdziwe mamucie kości od których wszystko się zaczęło. Nie nastawiajcie się jednak na zobaczenie całego, mamuciego szkieletu, ale raczej na kilka kostek, które stanowią jedynie dowód bytowania na tym terenie tych pradawnych zwierząt. 

Przechadzkę po moryńskiej Alei Gwiazd Plejstocenu zaczniemy tuż za murami miejskimi, od obejrzenia pierwszych eksponatów, jakie stanęły w tym miejscu, czyli mamutów – Geosi i Morynka, chociaż fani „Epoki lodowcowej” i tak wołają na nie Brzoskwinka i Maniek. Po drugiej stronie Odry w Ziethen, możecie zobaczyć natomiast mamuta Georga.

Polskie mamuty włochate prezentują się następująco.

Mamuty włochate
mamuty włochate
Kierując się w stronę moryńskiej plaży, zobaczycie jelenia olbrzymiego, inaczej łosia irlandzkiego (Megaloceros giganteus). Osiągał on 2m wysokości w kłębie. I takiej samej wysokości replikę zwierzęcia, zobaczyć możecie w Geoparku. Prawdziwą ozdobę jelenia stanowiło jego 4-metrowe poroże, które ważyło prawie tyle co ja, czyli 50kg. Żył on 400-7 tysięcy lat temu, a jego szczątki znajdowano również w Polsce.

Łoś irnandzki wymarły
jeleń olbrzymi
Odcisk kopyta łosia irlandzkiego
trop łosia irlandzkiego

Idąc dalej napotkacie dzikiego konia stepowego, inaczej nazywanego koniem Przewalskiego (Equus Przewalski). Ciekawi mnie czy odkrył go ten same naukowiec co języczkę Przewalskiego 😉 Całkiem prawdopodobne, ponieważ jak podają źródła, odkrywcą konia w 1879r. był rosyjski przyrodnik Nikołaj Przewalski. Zadziwię Was w tym miejscu, ponieważ tarpan nie jest zwierzęciem wymarłym, ale jedynym gatunkiem dzikiego konia, który przetrwał do naszych czasów. Zwierzę osiąga długość 2,5m i wysokość w kłębie ok. 1,3m. Często, przedstawicieli tego gatunku, zobaczyć można w zoo. W Geoparku można do takiego konia podejść, a gdy się jest dzieckiem, to nawet na niego usiąść.

Tarpan w Alei Gwiazd Plejstocenu
koń Przewalskiego
Odcisk kopyta tarpana
trop tarpana

W dalszej części, zapoluje na Was, groźnie wyglądający lew jaskiniowy (Panthera leo spelea). Ten potężny kot osiągał długość 3,5m od głowy do końca ogona. Dobrze, że mój dachowiec, nie zajmuje całego pokoju 😉 Jego ciało pokryte było długą i gęstą sierścią. Imitacją takiej sierści pokryto również stojący w parku eksponat. Dzieci będą z tego bardzo zadowolone. Lew jaskiniowy w czasach prehistorycznych żył również na terytorium dzisiejszej Polski. Wymarł m.in. w wyniku ekspansji siedlisk ludzkich.

Kraina polodowcowa nad Odrą
lew jaskiniowy
Aleja Gwiazd Plejstocenu w Moryniu
trop lwa jaskiniowego

Jeżeli lew jaskiniowy dostarczy Wam za mało wrażeń, koniecznie musicie podejść do niedźwiedzia jaskiniowego (Ursus spelaeus). Jego szczątki znaleziono m.in. w Jaskini Niedźwiedziej w Kletnie czy Jaskini Magurskiej w Tatrach. Niedźwiedzie te osiągały 2m długości i 1,7m wysokości. Były zatem o 30% większe od współczesnych niedźwiedzi brunatnych. Wystarczy podjeść do stojącego na tylnych łapach eksponatu, by przekonać się jaki był potężny. Niedźwiedzie jaskiniowe żyły w równoległych czasach co człowiek pierwotny. Były dla niego cenną zwierzyną łowną oraz obiektem kultu.

Model 1:1 niedźwiedzia jaskiniowego
niedźwiedź jaskiniowy
Odcisk łapy niedźwiedzia jaskiniowego
trop niedźwiedzia jaskiniowego

A teraz pora na nosorożca włochatego (Coelodonta antiquitatis), który stanął w moryńskiej Alei Gwiaz Plejstocenu jako ostatni (w grudniu 2014 roku). Osiągał on długość aż 4,5m i wysokość do 2m w kłębie. Ważył nawet 3,5 tony. Ludzie pierwotni polowali na nosorożce włochate, co potwierdzają liczne malowidła naskalne. Wspaniale zrekonstruowany szkielet nosorożca włochatego znaleziono w rejonie Pyskowic. Obecnie znajduje się on w muzeum w Warszawie. Na szczęście, żeby zobaczyć replikę nosorożca włochatego nie musiałam jechać tak daleko 😉

Zwierzę prehistoryczne w parku
nosorożec włochaty
Zwierzę epoki plejstocenu
trop nosorożca włochatego

Tego jegomościa dzieci poznają na pewno. Mowa o reniferze, zwanym renem (Rangifer tarandus). W prawdzie nie jest to zwierzę, które wymarło, jednak w plejstocenie obszar jego występowania był znacznie większy niż obecnie i obejmował również północną Eurazję. Czy wiecie, że renifery są jedynymi udomowionymi przedstawicielami rodziny jeleniowatych?

Ren w Geoparku w Moryniu
renifer
Odcisk kopyta rena
trop rena

Ostatnim zwierzęciem na trasie Alei Gwiazd Plejstocenu jest tygrys szablozębny (Smilodon). Był on jednym z największych i najcięższych przedstawicieli rodziny kotowatych. Dodatkowo zwierzę to posiadało paszczę o kącie rozwarcia szczęk wynoszącym do 120 stopni, wyposażoną w 28-centymetrowe kły. Dzieci na pewno skojarzą go z tygrysem Diego z „Epoki Lodowcowej”.

Model tygrysa szablozębnego można zobaczyć w Moryniu
tygrys szablozębny

Aleja Gwiazd Plejstocenu wchodzi w skład Promenady Wielkiego Raka i kończy swój bieg na miejskim kąpielisku, które o ile dobrze się orientuję, w sezonie wakacyjnym, jest strzeżone. Sama infrastruktura kąpieliska, jak na takie małe miasteczko, jest imponująca. Znajdziemy tu rozległy pomost z zadaszoną altaną na wodzie. Przy samej plaży ulokowano nowocześnie urządzony punkt gastronomiczny i toalety. Znaleziono również miejsce na siłownię na świeżym powietrzu. Szczęka opada, zwłaszcza jak pomyślę o inwestycjach w moim rodzinnym mieście. Z chęcią bym się tam przeprowadziła 😉

Co jeszcze oprócz Geoparku i miejskiej plaży ma do zaoferowania Moryń? Można by wyliczać bez końca. Moryń posiada niepodważalne walory przyrodnicze i krajobrazowe. Cała gmina leży w otulinie Cedyńskiego Parku Krajobrazowego, zaś samo miasto znajduje się nad jednym z najgłębszych jezior w Polsce – jeziorem Morzycko, wokół którego prowadzą szlaki spacerowe, rowerowe, a nawet odbywają się zorganizowane biegi. Moryń szczyci się nie tylko walorami turystycznymi i wypoczynkowymi, ale również historycznymi. Jeden dzień to za mało, żeby zobaczyć wszystko. Na uwagę zasługują bardzo dobrze, praktycznie w całości zachowane, mury miejskie. Warto zajrzeć również do Kościoła św. Ducha zbudowanego na przełomie XIII i XIV wieku i zgłębić tajemnicę szachownicy uwiecznionej na jednym z jego narożników. O Moryniu krąży również wiele legend. Jedna z nich opowiadająca o dzielnym młodzieńcu Raku, który uwolnił mieszkańców Morynia od śmierci głodowej, została upamiętniona ciekawą fontanną w formie siedzącego na kamieniu raka. Odnajdziecie ją na miejskim rynku, tuż przy ratuszu. 

Rynek miejski w Moryniu
fontanna z rakiem
Jeżeli postanowicie zostać w Moryniu na dłużej polecam Wam po pierwsze nocleg w Schronisku Młodzieżowym w Moryniu, które zapewnia naprawdę dobre warunki noclegowe za niewielkie pieniądze (na terenie schroniska znajduje się plac zabaw dla dzieci i miejsce na ognisko), po drugie Lodziarnię „Lucynka”, mieszczącą się przy miejskim rynku, w której serwowane są świetne lody, a jeśli macie ochotę na smaczną rybkę, to polecam bar „Złota Rybka” w której serwują np. świeżą sielawę – popytajcie miejscowych jak do niego trafić.
Facebookgoogle_pluspinterest
  • Tamaryszek

    Ciekawe miejsce, nie słyszałam o nim. Rozpuszczę wieści o tym.

  • Szczecin jest mi dobrze znany, ale o tym parku nie słyszałam :) I jak blisko jest! Niesamowite, że to się uchowało przed moim turystycznym okiem tyle lat :) Jak tylko będę w okolicy na pewno odwiedzę ten park!

  • Pawanna

    Wspaniała wyprawa! Pouczające , dzieci i nie tylko one, bardzo lubią oglądać takie ciekawostki! Ja w podobnym parku byłam w Bałtowie w Górach Swiętokrzyskich. Bardzo mi się tam podobało:)
    Pozdrawiam serdecznie.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *