13.05.2016

NAWADNIANIE #5 Skutki niewłaściwego podlewania pomidorów.

Ostatni wpis na temat prawidłowego podlewania nowo posadzonych do gruntu sadzonek pomidorów spotkał się z Waszym dużym zainteresowaniem. Pod względem wejść pobił na głowę wszystkie poprzednie wpisy dotyczące nawadniania ogrodowego. Nawet ten na temat oszczędnego podlewania trawnika. Z jednej strony cieszy mnie to bardzo. Z drugiej zastanawiam się jednak z czego taka sytuacja wynika. Polacy o pomidorach wiedzą chyba wszystko. Każdy kto uprawia warzywa, nie ważne czy w ogrodzie czy na balkonie, zawsze ma wśród nich pomidory. Zdawać by się zatem mogło, że to jedna z łatwiejszych w uprawie roślin jadalnych. Wystarczy kupić sadzonkę, wkopać ją w wyznaczone miejsce i od czasu do czasu podlać. Ot, cała filozofia. Problemy pojawiają się gdy liście pomidorów zaczynają się skręcać i żółknąć, kwiaty opadać, a końcówki owoców zasychać. Większość mniej lub bardziej doświadczonych ogrodników zastanawia się wówczas jaki preparat zastosować na daną przypadłość. I nie przejdzie im nawet przez myśl, że wszystkiemu winne jest niewłaściwe podlewanie.

Tak, tak kluczową kwestią od której zależy sukces uprawy zdrowych, dorodnych pomidorów, jest odpowiednie nawadnianie. Dzieje się tak ponieważ roślina pomidora składa się aż w 95% z wody. Woda jest zatem bardzo ważna dla jego prawidłowego wzrostu i rozwoju. Jeżeli nie będziesz uzupełniać strat wody, wynikających z ewaporacji i zużycia jej w procesach życiowych danej rośliny, wówczas narazisz ją na stres, osłabienie, a w konsekwencji na ataki chorób, szkodników i inne problemy uprawowe. Prześledźmy zatem jakich błędów nie powinieneś popełniać.

BŁĄD #1 - PODLEWASZ NIEREGULARNIE

Pękanie owoców pomidora to typowa przypadłość weekendowych ogrodników, którzy podlewają swoje pomidory nieregularnie. Przez kilka dni rośliny nie otrzymują dostatecznej ilości wody, by zapewnić owocom równomierny wzrost, po czym pojawiają się ich właściciele i chcąc nadrobić zaległości, podlewają swoje uprawy aż zanadto. W wyniku takiego działania pierwotnie przesuszone rośliny zaczynają uzupełniać poziom wody w swoich tkankach. Widać to szczególnie po owocach, które zwiększają swoją objętość. Ich skórka nie jest jednak na tyle elastyczna by wytrzymać tak silne naprężenia i zwyczajnie pęka. Rozwiązaniem jest przeprowadzenie się na sezon letni poza miasto, by móc doglądać swoich pomidorów każdego dnia ;) lub instalacja systemu nawadniającego.

BŁĄD #2 - PODLEWASZ ZA MAŁO

Jeżeli podlewasz swoje pomidory od czasu do czasu z pewnością zetknąłeś się już z suchą zgnilizną wierzchołkową owoców pomidora, choć możesz nie kojarzyć jej nazwy. 

sucha zgnilizna wierzchołkowa owoców pomidora
Charakteryzuje się ona tym, że na wierzchołkach owoców pojawiają się plamy, które stopniowo zmieniają kolor na brunatny i czarny. Jednocześnie liście rośliny wyglądają na zupełnie zdrowe. Choroba ta jest nieuleczalna, ale można jej zapobiegać. W większości przypadków za taki stan rzeczy odpowiada za mała ilość wody w glebie, szczególnie w czasie upałów, a co za tym idzie brak możliwości pobierania przez roślinę wapnia z podłoża. Rozwiązaniem jest regularne dawkowanie pomidorom odpowiedniej ilości wody, np. poprzez system kroplujący ze sterownikiem. Prewencyjnie, możesz również dodać do gleby pokruszone skorupki jajek, które zapewnią roślinom odpowiednią ilość wapnia w podłożu, jednocześnie nie zmieniając radykalnie jego pH.


BŁĄD #3 - PODLEWASZ ZA PŁYTKO

Jeżeli Twoje pomidory charakteryzują się słabym wzrostem oraz niskim plonem, drobnych owoców winna jest zbyt mała ilość wody w glebie, która wynika z nieregularnego lub niedostatecznego podlewania. Gdy roślina otrzymuje za mało wody, spowalnia swoje procesy życiowe, przez co nie rośnie prawidłowo i nie wydaje zdrowych owoców. Powodem słabego stanu roślin może być również Twoja nadgorliwość, połączona z chęcią oszczędzania. Codzienne zraszanie gleby wokół roślin to nie najlepszy pomysł. Może wydawać Ci się, że w ten sposób Twoje rośliny są regularnie i oszczędnie nawadniane. Nic bardziej mylnego. Płytkie podlewanie to po pierwsze strata wody, która szybko wyparowuje z powierzchni gleby, a po drugie jest to droga do rozwoju płytkiego, wrażliwego na wahania temperatury i wilgotności systemu korzeniowego.

BŁĄD #4 - PODLEWASZ ZA DUŻO

Regularne podlewanie dostarczające za każdym razem odpowiednią ilość wody to podstawa właściwej uprawy pomidorów. Nie możesz jednak przesadzać w drugą stronę. Nadmierne nawadnianie sadzonek może doprowadzić do gnicia korzeni pomidorów. Dzieje się tak ponieważ nadmiar wody w glebie sprawia, że jest w niej mniej powietrza, którego korzenie również potrzebują do prawidłowego funkcjonowania. W takim środowisku dochodzi do rozwoju chorób grzybowych, więdnięcia liści, zahamowania wzrostu, a w konsekwencji nawet do zamierania roślin. Jeżeli dany sezon uprawowy charakteryzuje się dużymi i częstymi opadami - nie przesadzaj z dodatkowym podlewaniem.


BŁĄD #5 - ZRASZASZ LIŚCIE POMIDORÓW

Oprócz regularnego i odpowiednio dawkowanego podlewania duże znaczenie ma również właściwa technika podlewania. Kiedy nawadniasz swoje rośliny pamiętaj, że woda ma trafić do gleby, a nie wszędzie gdzie popadnie. Polewając wodą całe rośliny nie schładzasz ich lecz im szkodzisz. Wilgoć utrzymująca się na liściach dłużej niż 3 godziny to szybka droga do rozwoju chorób grzybowych pomidorów. Staraj się podlewać swoje rośliny powoli, dokładnie rozprowadzając wodę wokół podstawy każdej sadzonki, tak by liście pomidorów pozostały po tym zabiegu suche. Rozwojowi chorób grzybowych sprzyja również wieczorne podlewanie.

Ciekawi mnie, które z tych błędów popełniasz najczęściej?

09.05.2016

NAWADNIANIE #4 Jak podlewać pomidory (od sadzonki do pierwszych kwiatów)?

Maj to czas, kiedy kupione lub samodzielnie wyhodowane sadzonki pomidorów wędrują do gruntu. Pomimo tego, że na zewnątrz panują iście tropikalne temperatury, nie mam zamiaru spieszyć się zanadto z tą czynnością zwłaszcza, że moje pomidory rosnąć będą na grządkach bez żadnej osłony. Scenariusz jak co roku jest ten sam. Na majówkę są upały, a wraz z Zimnymi Ogrodnikami przychodzi ochłodzenie, a nawet poranne przymrozki i moje w gorącej wodzie kompanie, wychodzi mi bokiem. W tym roku posiałam moje pomidory nieco później, więc jeszcze nie opanowały mi całego, okiennego parapetu i spokojnie mogą tam postać do 15-go. Wprawdzie część sadzonek mi wypadła, z winy remontu i związanego z tym ciągłego przestawiania doniczek w mniej dogodne dla pomidorów miejsca, ale już rozmawiałam z sąsiadem, że na miejskim targowisku w tym roku sadzonek jest pod dostatkiem, więc wystarczy cierpliwie poczekać, aż wszyscy się obkupią, bo to co zostanie będzie potem po złotówce. A że sąsiad złotówkę ogląda dwa razy, więc pewnie wie co mówi. Poczekam zatem i ja, a do tego czasu przypomnę Wam jak należy podlewać nowo posadzone sadzonki pomidorów. 

jak podlewać pomidory?


PRZED POSADZENIEM

-> Na 7 dni przed przesadzeniem rozsady pomidorów do gruntu zmniejsz częstotliwość podlewania oraz zwiększ częstotliwość wietrzenia pomieszczenia, tak by przyzwyczaić rośliny do trudniejszych warunków środowiskowych. Wybierz najoptymalniejszy czas sadzenia jak to tylko możliwe. Najlepszym okresem jest pochmurny dzień lub godziny poranne, kiedy nie ma jeszcze palącego słońca. W początkowym okresie możesz również pomyśleć o cieniowaniu swoich upraw, by rośliny nie doznały szoku termicznego.
-> Około 1 godziny przed wysadzeniem wyhodowanych w doniczkach sadzonek pomidorów do gruntu, podlej je obficie. W tym czasie możesz przygotować grządki do sadzenia.

W CZASIE SADZENIA

-> Na wybranej grządce warzywnej wyznacz miejsca sadzenia roślin. Pamiętaj o właściwej rozstawie od 30cm do 90cm, w zależności od odmiany. Wykop dołki, a następnie zapraw je kompostem lub dobrze przekompostowanym obornikiem. Dodanie materii organicznej do gleby ma za zadanie nie tylko zapewnić roślinom składniki odżywcze, ale również w dużym stopniu przyczynia się do poprawy warunków wodnych w glebach zarówno piaszczystych jak i gliniastych.
-> Każdy dołek napełnij wodą, tak by gleba została nią nasączona jeszcze przed posadzeniem roślin.
-> Posadź pomidory, a po ok. 10 minutach podlej je dokładnie, najlepiej deszczówką lub odstaną wodą. Na każdą sadzonkę przeznacz co najmniej 500ml wody. Wykonuj tę czynność powoli, wokół podstawy każdej rośliny, starając się nie robić dołków strumieniem wody oraz omijając liście. Powolne podlewanie pozwoli na głębokie i dokładne wchłonięcie wody przez glebę oraz na wypełnienie przestrzeni powietrznych, które powstały w czasie sadzenia.
-> Aby zapobiec ewaporacji, czyli parowaniu wody z gleby, powierzchnię między nasadzeniami pokryj ściółką lub mulczem. Zrób to jednak dopiero po 2-3 tygodniach od sadzenia.

jak podlewać pomidory?


PRZEZ 1-7 DNI PO SADZENIU

-> Codziennie monitoruj stan swoich pomidorów. Każdego dnia dostarczaj im co najmniej 1l wody na roślinę, szczególnie jeśli na zewnątrz jest gorąco.

PO 7-14 DNIACH OD SADZENIA

-> Nadal podlewaj swoje pomidory regularnie, jednak trzymając się zasady, którą opisałam już wcześniej w artykule "jak podlewać rośliny by szybciej rosły?" Mianowicie musisz nieco odzwyczaić swoje uprawy od codziennego podlewania, na rzecz nawadniania rzadszego ale głębszego, by pobudzić je do rozwoju lepiej rozwiniętego systemu korzeniowego, odpornego na okresowe niedobory wody w okresach suszy. Rzadsze podlewanie pomidorów to również bodziec stresowy, który ma za zadanie sprowokować je do wytworzenia kwiatów. Jak dużo wody potrzebują w tym okresie Twoje pomidory? Jeśli nie dysponujesz czujnikiem wilgotności, wilgotność gleby musisz określić organoleptycznie, czyli brutalnie mówiąc wkładając palec do ziemi. Jeśli gleba na głębokości 2-3 centymetrów nadal jest wilgotna, co poznasz po śladach gleby na palcu znaczy to, że z podlewaniem możesz jeszcze poczekać. W czasie upałów wystarczy gdy gleba będzie nadal wilgotna na głębokości 5-7cm, wówczas również nie spiesz się z podlewaniem. Częste nawadnianie nie jest wskazane. Wystarczy, że zrobisz to raz na 2-3 dni. Jeżeli zauważysz, że gleba jest sucha, powinieneś zwiększyć ilość jednorazowo aplikowanej wody, a nie częstotliwość podlewania.

PO 14 DNIACH OD SADZENIA

-> Po 14 dniach Twoje sadzonki zdążyły się już przystosować do nowych warunków. Pewnie wytworzyły już nawet pierwsze kwiaty. By zapewnić roślinom zdrowy rozwój i zapobiec opadaniu kwiatów, nadal podlewaj swoje warzywa regularnie i w odpowiednich dawkach wody. Dla ułatwienia podpowiem Ci, że Twoje pomidory tygodniowo powinny otrzymywać co najmniej 2l wody na roślinę (łącznie z deszczem). Nie znaczy to, że wystarczy raz w tygodniu podlać sadzonki 2 litrami wody. Takie działanie naraziłoby pomidory na duży stres, co skończyłoby się prawdopodobnie zahamowaniem wzrostu, słabym plonem lub jakąś chorobą. Te 2 litry wody musisz równomiernie rozłożyć pomiędzy kolejne podlewania. Pamiętaj by nie przesadzać również w drugą stronę. Codzienne zraszanie gleby niewielką dawką wody spowoduje, że system korzeniowy będzie płytki, a przez to roślina będzie bardziej wrażliwa na niedobory wody w glebie. Podlewaj swoje warzywa raz na 3-4 dni. Najlepiej będzie jeśli nadal co jakiś czas będziesz organoleptycznie sprawdzał  uwilgotnienie gleby, by w razie czego zwiększyć ilość (ale nie częstotliwość) dawkowanej wody.

jak podlewać pomidory?


DOBRA RADA 

-> Zapewnienie pomidorom odpowiedniej dawki wody w odpowiednim czasie  to gwarancja ich zdrowego wzrostu i rozwoju oraz wysokich plonów, a przecież o to głównie chodzi każdemu, pomidorowemu ogrodnikowi. Codzienne bieganie wokół nowo posadzonych roślin, by sprawdzić czy otrzymują za mało, a może wręcz za dużo wody jest pracochłonne i męczące, zwłaszcza gdy dysponuje się jedynie konewką i niedoskonałym narzędziem pomiaru wilgotności gleby, w postaci osobistego palca wskazującego. Skutecznym rozwiązaniem, które niestety wymaga poniesienia pewnych kosztów początkowych, jest montaż linii kroplującej najlepiej z dołączonym do niej czujnikiem wilgotności i sterownikiem nawadniania. To inteligentne rozwiązanie może raz na zawsze rozwiać Twoje dylematy dotyczące podlewania pomidorów, gdyż za każdym razem trafi do nich odpowiednia ilość wody, w odpowiednim czasie. Jakby co mogę polecić sprawdzonego instalatora ;)

Przeczytaj również:
Uprawa pomidorów i papryki zaczyna się w pomieszczeniu
Mały poradnik ekologicznej uprawy pomidorów
Co ma krowa do pomidora, czyli mleko na choroby grzybowe roślin

06.05.2016

NAWADNIANIE #3 Jak zaoszczędzić na podlewaniu trawnika?

Kiedy myślisz o idealnym, gęstym i soczyście zielonym trawniku w swoim ogrodzie z pewnością od razu włącza Ci się w głowie czerwona lampka i licznik potencjalnie wydanych na niego pieniędzy. Trawnik w angielskim stylu kojarzy Ci się z pewnością z dużym kosztem przygotowania terenu na który składa się dobre podłoże, system nawadniający, siatka na krety i najwyższej jakości mieszanka trawnikowa lub dobrze zagęszczona darń z rolki. Po założeniu trawnika dochodzi jeszcze właściwe nawożenie, koszenie i podlewanie... i tak przez kolejne 100 lat. Myślisz sobie - ależ to drogie i pracochłonne. Po części masz rację, ale skoro marzysz już o trawniku w stylu Wembley i myślisz przyszłościowo, znaczy się w perspektywie następnych 100 lat;) nie masz wyjścia, najpierw wydatki, potem oszczędności.


Zacznę od złej informacji (ale spokojnie będzie i ta lepsza), nie da się zaoszczędzić na założeniu idealnego trawnika. Wyrównanie i uprzątnięcie terenu kosztuje, podobnie jak przygotowanie dobrego podłoża chyba, że zamierzasz robić to sam. Jednak na mocnej siatce na krety wraz z odpowiednią ilością szpilek mocujących, jak też na certyfikowanych elementach systemu nawadniającego i najlepszej mieszance trawnikowej, nie warto oszczędzać. Chyba, że chcesz mieć jakikolwiek trawnik, a nie trawnik idealny. Można natomiast zaoszczędzić na pielęgnacji trawnika. Mogłabym w tym miejscu napisać dużo o oszczędzaniu na koszeniu, nawożeniu, piaskowaniu, a nawet aeracji i wertykulacji, ale niepodważalnie największym kosztem jaki poniesiesz przez kolejne 100 lat;), jako właściciel supertrawnika, będzie koszt jego nawadniania. Przeczytaj jak możesz zaoszczędzić na tym procesie na 4  lepsze lub gorsze, tańsze lub droższe rozwiązania. Wybór należy do Ciebie.

LEVEL 1 

TECHNIKA PODLEWANIA TRAWNIKA

Jeżeli z różnych względów światopoglądowych, mimo znacznego postępu technologicznego nadal podlewasz swój trawnik za pomocą węża ogrodowego połączonego z lancą o 12 możliwych ustawieniach strumienia wody oznacza to, że każdego roku, podlewając swój trawnik w ten sposób, tracisz bardzo duże ilości wody, a wraz z nimi kolokwialnie ujmując, wyrzucasz pieniądze w błoto. Wiem, wiem, oszczędne rozwiązania kosztują. Zacznę więc od mniej drastycznego rozwiązania i na początek zdradzę Ci pewien sekret jak zaoszczędzić na tradycyjnym podlewaniu trawnika, by jednocześnie zachować trawnik w dobrej kondycji, a nawet poprawić jego wytrzymałość na potencjalne niedobory wody. Same korzyści? Nie do końca, trzeba się trochę przy tym napracować i poświęcić trochę czasu. Na początek trochę teorii. Jeśli tak jak ja jesteś architektem krajobrazu lub ogrodnikiem, albo kiedykolwiek zdarzyło Ci się wykopać fragment trawnika, by zobaczyć jego profil, wiesz o tym, że trawy mają płytki system korzeniowy. Co z tego wynika? W czasie upałów wierzchnia warstwa gleby szybko przesycha, a wraz z nią cały trawnik, który nie potrafi tak jak drzewo, znaleźć sobie wody w głębszych warstwach gruntu. Aby zaoszczędzić na podlewaniu swojego trawnika, musisz go zahartować, a co za tym idzie, zmusić go do głębszego ukorzenienia się. A że w kwestii oszczędzania wody, masz ze swoim trawnikiem odmienne interesy, będziesz musiał z nim nad tą kwestią nieco popracować. W tym celu musisz zacząć stopniowo rezygnować z częstego, płytkiego podlewania na rzecz rzadszego, ale głębszego dawkowania wody. Znaczy to, że woda, którą zaaplikujesz podczas pojedynczego podlewania, powinna dotrzeć na głębokość 12-15cm w głąb gleby. Jednak musisz to robić najrzadziej jak tylko możesz. Nie powiem Ci jak często, ponieważ składa się na to wiele czynników. Najlepiej gdy poświecisz nieco czasu, by przyjrzeć się swojemu zielonemu dywanowi i zaczniesz podlewać go wtedy, gdy rzeczywiście przestanie mu starczać wilgoci zawartej w podłożu. Powodzenia!




LEVEL 2

GROMADZENIE WODY OPADOWEJ

Najprostszą rzeczą jaką możesz zrobić dla swojego domowego budżetu w kwestii oszczędzania wody do podlewania trawnika jest zamontowanie zbiornika na deszczówkę, o którego zaletach pisałam już wcześniej. Jest to rozwiązanie tanie, ale również bardzo oszczędne. Niedawno widziałam bardzo fajne 210-litrowe zbiorniki na deszczówkę w Biedronce, za jedyne 149zł. To dobre rozwiązanie na początek. W swoim ogrodzie mam zamontowany 1000-litrowy zbiornik z recyklingu, za który kilka lat temu zapłaciłam podobną kwotę. Zgromadzona woda starcza na dosyć długo, zwłaszcza gdy dawkuje się ją racjonalnie. Wystarczy, że do takiego zbiornika podłączysz odpowiednią pompę i już możesz podlewać swój ogród za darmo. Oczywiście, nie licząc kosztu energii elektrycznej, którą zużyje pompa.


LEVEL 3

SYSTEM NAWADNIAJĄCY PODŁĄCZONY DO SIECI

Na pewno nie zaskoczę Cię informacją, że aby skutecznie zaoszczędzić na podlewaniu trawnika, bez potrzeby ciągłego monitorowania jego stanu należy zamontować system automatycznego nawadniania. Dla przykładu system nawadniający Gardena potrafi zaoszczędzić nawet do 60% wody, którą zużyłbyś do podlewania ogrodu w tradycyjny sposób. Pamiętaj jednak, że system systemowi nierówny, podobnie jak poziom wiedzy firm, które zajmują się tym tematem. Tak dużą oszczędność zagwarantuje Ci jedynie dobrze wykonany projekt oraz właściwy montaż całej instalacji. Jeśli planujesz zatrudnić projektanta lub instalatora systemu nawadniania, nie pytaj go tylko o oferowaną przez niego cenę, ale również o ukończone kursy i szkolenia potwierdzone certyfikatami oraz o dotychczasowe realizacje potwierdzone chociażby dokumentacją fotograficzną. To pozwoli Ci na realne oszczędności w kolejnych latach, a nie tylko na starcie Twojej inwestycji w piękny trawnik.




LEVEL 4

STUDNIA CHŁONNA + SYSTEM NAWADNIAJĄCY

Najdroższym w wykonaniu, ale najskuteczniejszym w dużych ogrodach rozwiązaniem jest montaż studni chłonnej, która w połączeniu z pompą zapewni Ci większe ilości wody niż bezpośrednie gromadzenie deszczówki w zbiornikach. Do studni chłonnej z powodzeniem możesz podłączyć system nawadniający i stację pogodową. Taka kombinacja sprawia, że Twój trawnik podlewa się praktycznie za darmo i to bez Twojej ingerencji. Jest to jednak rozwiązanie, które wymaga dosyć dużych nakładów finansowych na starcie. 

Który stopień wtajemniczenia zastosujesz podczas podlewania swojego trawnika?

08.04.2016

NAWADNIANIE #2 Jak zaczęła się nasza przygoda z automatycznym nawadnianiem?

Dzisiaj trochę prywaty...
Nie wiem jak uczelniana sytuacja przedstawia się w tej chwili, ale kilka lat temu pięcioletni program nauczania architektury krajobrazu nie obejmował nauki projektowania i instalacji systemów automatycznego nawadniania. Szkolenia w tym zakresie należało odbyć na własną rękę. A ponieważ zawsze intrygował mnie temat wynurzających się z ziemi zraszaczy, postanowiłam go zgłębić najszybciej jak to się dało. Idąc tym tropem, tuż po otrzymaniu dyplomu i założeniu firmy ogrodniczej, wspólnie z mężem, pierwsze kroki skierowaliśmy właśnie na taki kurs. Wtedy była to jeszcze nowość, przynajmniej w naszym regionie. Znaczącymi firmami, oferującymi szkolenia w tym zakresie były wtedy Rain Bird, Hunter i Gardena. Po dogłębnej analizie ich ofert szkoleniowych, zdecydowaliśmy się na tę ostatnią, oferującą najlepsze i najnowsze rozwiązania technologiczne, w tamtej chwili. A że oferty szkoleniowej w tym zakresie w Zachodniopomorskiem, w owym czasie  nie było. Na kurs pojechaliśmy do Poznania.

Projekt podlewania ogrodowego


Na szkoleniu było kilkanaście firm, które z uwagą przysłuchiwały się wykładowi na temat zasad rozmieszczania zraszaczy, maksymalnego obciążenia sekcji nawadniających, spadków ciśnienia wody wynikających np. ze spadków terenu itp. itd. W części praktycznej obejrzeliśmy wszystkie elementy wchodzące w skład systemu, a następnie przeszliśmy do części projektowej, która polegała na samodzielnym zaprojektowaniu systemu nawadniającego na podstawie przykładowego projektu ogrodu. Dowiedziałam się wtedy, że nie istnieje jeden jedyny projekt systemu nawadniającego do danego terenu. Rozwiązań może być naprawdę wiele, ale problem polega na tym by wybrać rozwiązanie najlepsze, najbardziej ekonomiczne i zarazem najskuteczniejsze. Dobremu projektantowi powinno zależeć na tym, by klient rzeczywiście zaoszczędził na wodzie zużywanej do podlewania ogrodu, tak jak mu to przecież obiecujemy, a my byśmy poświęcili na wykonanie nawadniania jak najmniej czasu i zużyli jak najmniej materiału, czyż nie? Ale do rzeczy. Oddaliśmy nasz projekt jako ostatni. Nie chcę się chwalić, ale w tej małej rywalizacji między uczestnikami kursu, zwyciężyliśmy własnie my, proponując najoptymalniejsze rozwiązanie zadania. 

Projekt systemu to nie taka łatwa sprawa jak się wydaje. By go właściwie przygotować trzeba po pierwsze wykonać wszystkie niezbędne obliczenia, a po drugie mieć wyobraźnię przestrzenną. Dla przykładu jedna z grup zaprojektowała zraszacz między drzewem, a żywopłotem, bo akurat tam im pasowało narysowanie "kółka" (promienia zraszacza). No cóż, w praktyce potem owe "kwiatki" musimy po takich firmach poprawiać.

Po szkoleniu wróciliśmy do domu, pewni tego, że wynurzające się z trawnika zraszacze to jest to czym na pewno chcemy się zajmować zawodowo. Zaprojektowaliśmy i rozdaliśmy ulotki, wieść o naszej nowej ofercie puściliśmy w obieg. I się zaczęło. W pierwszym roku po szkoleniu nie mieliśmy czasu na kompleksowe zakładanie ogrodów, gdyż otrzymaliśmy tak dużo zleceń odnośnie nawadniania. Pierwsze realizacje konsultowaliśmy z przedstawicielem Gardeny, żeby mieć stuprocentową pewność, że wszystko zostało właściwie zaprojektowane. Później nie było już to konieczne. 


System nawadniający automatyczny Gardena


Po wielu skutecznie zainstalowanych automatycznych nawadnianiach mój mąż sam został jednym z 13-stu Autoryzowanych Partnerów Gardeny, doradzającym najlepsze rozwiązania z zakresu nawadniania ogrodowego zarówno zgłaszającym się do niego klientom indywidualnym, jak też innym firmom. Moim skromnym zdaniem, nie ma lepszego specjalisty w tej dziedzinie! Postanowiłam zatem skorzystać z jego wiedzy i stworzyć na Blogogrodzie mały cykl odnośnie systemów nawadniających. Mam nadzieję, że rozwieje on Wasze wątpliwości odnośnie zasad projektowania i montażu nawadniania ogrodowego. 

Póki co możesz przeczytać o tym jak za pomocą podlewania przyspieszyć wzrost roślin

Kolejna część już wkrótce :)

01.04.2016

NAWADNIANIE #1 Jak podlewać rośliny by szybciej rosły?

Drogi Ogrodniku,
nie muszę Cię pytać, czy podlewasz swój ogród, szczególnie w czasie upałów. Jeśli zależy Ci na roślinach, odpowiedź jest oczywista. Nie muszę Cię nawet pytać czy zastanawiasz się wtedy jak dużo wody zużywasz podczas podlewania, czy jest to ilość wystarczająca, a może zbyt duża? Zastanawiasz się nad tym na pewno. Przyznam Ci się że mimo, iż mój ogród jest polem doświadczalnym mojego męża w dziedzinie najnowszych rozwiązań związanych z nawadnianiem, nim zostaną one wprowadzone u klientów, również dotykają mnie takie rozterki. Mam świadomość, że dopóki ogród wymaga podlewania, zawsze można jeszcze coś usprawnić. Co tu dużo mówić temat nawadniania roślin to temat rzeka, dlatego też postanowiłam przycisnąć nieco mojego nie tylko domowego, ale i krajowego eksperta w dziedzinie nawadniania (specjalistę Gardeny w tym zakresie), by zdradzić Ci kilka sekretów jak podlewać rośliny efektywnie, ale i oszczędnie.

Jesteś ciekawy? Zapraszam zatem na mój nowy cykl o ogrodowym nawadnianiu. Gotowy? A zatem, dzisiaj podpowiem Ci jak powinieneś podlewać swoje nowo posadzone do gruntu rośliny, aby pobudzić je do szybszego wzrostu i rozwoju, niezależnie czy podlewasz swoje rośliny w tradycyjny czy automatyczny sposób.


Jak zużywać mniej wody do podlewania ogrodu?
jak podlewać rośliny by szybciej rosły?

Niezależnie od tego jak wiele lat ma Twój ogród, z pewnością zdajesz sobie sprawę z tego, że końcowy efekt bujnej, gęstej roślinności wymaga cierpliwości. O ile byliny i trawy wyglądają już całkiem dobrze w kolejnym sezonie wegetacyjnym o tyle na drzewa i krzewy w ich oczekiwanych rozmiarach trzeba trochę poczekać. Można ten proces jednak trochę przyspieszyć. Pominę tutaj temat wyboru dobrej jakości materiału szkółkarskiego, właściwej metody i terminu sadzenia roślin oraz odpowiedniego ich zabezpieczenia. Zakładam, że te zasady znasz. Poruszę jedynie kwestię tego jak powinno się po wykonaniu całego procesu, podlewać wysadzone do gruntu rośliny.

1 TYDZIEŃ
A zatem, w pierwszym kroku po posadzeniu danego drzewa lub krzewu do gruntu uformuj z wierzchniej warstwy gleby pewnego rodzaju misę, która zatrzyma wodę wokół rośliny i nie pozwoli rozlewać się jej na boki. Następnie podlej obficie każdą roślinę. Co to znaczy obficie? Zużyj nieco więcej wody, niż wynosi objętość bryły korzeniowej danej rośliny wysadzonej z doniczki. Załóżmy, że jest to drzewo lub krzew z pojemnika C5, wtedy do takiego, jednorazowego podlania zużyj jedną konewkę, tj. 5-10l wody. Podobną ilość wody stosuj co drugi dzień lub nawet codziennie w czasie dużych upałów, przez około tydzień. Proces ten ma na celu rozluźnienie zbitej bryły korzeniowej. 


Jakie są zasady prawidłowego podlewania roślin ogrodowych?
fot. blogogrod.pl

2 - 6 TYDZIEŃ
Po upływie tygodnia możesz już zmniejszyć częstotliwość podlewania Twoich roślin do nawadniania ich co 5-8 dni, jednak w takiej samej ilości tj. 5-10 litrów wody na roślinę. Oczywiście, w czasie dużych upałów podlewaj swoje sadzonki częściej, a w przypadku deszczu - rzadziej. Postępuj tak przez najbliższe 4-6 tygodni. W tym czasie nadal swoim podlewaniem będziesz rozluźniać bryłę korzeniową, ale również pobudzisz korzenie do wnikania w głąb ziemi.


Jak i kiedy nawadniać rośliny po posadzeniu?
jak podlewać rośliny by szybciej rosły?

KOLEJNE TYGODNIE
Po upływie wyznaczonego czasu możesz uznać, że system korzeniowy rośliny jest już wystarczająco dobrze przygotowany do dalszego etapu, który polega na zwiększeniu ilości podawanej wody i równoczesnym zmniejszeniu częstotliwości podlewania. W praktyce będzie to wyglądało w ten sposób, że będziesz podlewać swoje rośliny co 7-14 dni w ilości 6-12 litrów na roślinę. Wraz ze wzrostem i rozwojem roślin, a więc i upływem czasu zwiększaj ilość wody zużywanej do podlewania roślin, jednocześnie zmniejszając częstotliwość podlewania. W ten sposób zapobiegniesz niedoborom wody u młodych sadzonek, ale jednocześnie pobudzisz je do ukorzeniania się. Dzięki temu w kolejnym sezonie będziesz podlewał swoje rośliny tylko w czasie dużych upałów.

Podana przeze mnie ilość wody dotyczy przeciętnej gleby ogrodowej. W przypadku piasku lub gliny, trzeba tę ilość dostosować do panujących na danym terenie warunków glebowych.

Jeśli podobał Ci się dzisiejszy wpis, zajrzyj do mnie za tydzień po kolejną dawkę wiedzy na temat właściwego nawadniania roślin.

17.03.2016

GARDEN SHORT #4 Wiosenna melancholia


Obiecaliśmy sobie ogród
po którym chodzi deszcz wysoki
gdzie rosną porzeczki i groch o siedmiu sercach
a trafi się i pokrzywa 

Obiecaliśmy sobie ogród
przyrzekliśmy trzymać się ziemi
bo niebo jest martwe i nic w nim nie rośnie
a tu i wróbel przyleci

świerszcz pomuzykuje
Jeśli wykopiemy z ziemi wielki kamień
to niech zostanie — będzie nam pod głowę
przyłożymy ucho — posłuchamy co w środku
czy hucząca rzeka
czy stuk końskich kopyt 

Obiecaliśmy sobie ogród
w dwóch jednakich słowach
Raj — to za dużo
wystarczy nam jabłoń

("Obiecaliśmy sobie ogród" Tadeusz Śliwiak)

17.01.2016

OGRODOWE DIY: Sikorniki, czyli karmniki dla sikorek z szyszek.

Dziwna ta tegoroczna zima. Raz jest ciepło i słonecznie, raz mgliście i deszczowo, innym razem mroźnie, ale bezśnieżnie. Rzadko pada śnieg. Jedno jest jednak niezmienne. Od kiedy, bodajże jeszcze w listopadzie, zaczęłam dokarmiać zimujące u nas ptaki, robię to systematycznie, bez względu na pogodę. Przez ten czas przetestowałam już wiele, mniej lub bardziej pracochłonnych, mniej lub bardziej brudzących i mniej lub bardziej pożywnych dla skrzydlatych gości, rozwiązań. Wieszałam zamocowaną na druciku słoninę dla sikorek, ale stwierdziłam, że to dla nich zbyt monotonna dieta. Później odkryłam specjalne kule tłuszczowe z ziarnami. Rozwiązanie o tyle dobre, że wieloskładnikowe i wygodne w użyciu, ale za to mało ekologiczne. Po zjedzeniu przez ptaki zawartości, pozostawała plastikowa siatka, która lądowała w koszu. Potem kupiłam specjalne ziarno dla ptaków, ale ponieważ nie mam karmnika, wysypywałam je na styropianowej tacce przymocowanej do balustrady. Było to jednak mało higieniczne. Ziarna dosyć szybko zamakały i musiałam je często wymieniać, by nie dopuścić do rozwoju pleśni, groźnej dla ptactwa. Postanowiłam znaleźć lepsze rozwiązanie. Wpadłam na nie w czasie poświątecznych porządków.


Gdy zdejmowałam i pakowałam do pudełka przeróżne ozdoby i dekoracje, znalazłam całą torbę sosnowych szyszek, które miały posłużyć mi do wykonania świątecznych stroików, ale nie zdążyły się pomalować na biało. By nie zalegały do następnego roku, postanowiłam wykorzystać je do wykonania sikorników - karmników dla sikorek z szyszek. 

Do ich zrobienia potrzebowałam:
sosnowych szyszek
mieszanki ziaren dla ptaków
niesolonego smalcu
drucika lub sznurka

Wykonanie karmników rozpoczęłam od wybrania najlepszych do tego celu szyszek. Moje szyszki dosyć długo leżały w ciepłym i suchym pomieszczeniu, więc zdążyły się właściwie pootwierać. Jeśli Wasze szyszki posiadają pozamykane łuski, zalecam włożenie ich na chwilę do nagrzanego piekarnika i ostudzenie przed dalszą pracą nad karmnikami. 


Sosnowe szyszki pomysły DIY
sosnowe szyszki; fot. blogogrod.pl

Do wybranych szyszek przymocowałam druciki, które umożliwiły mi późniejsze zawieszenie moich karmników. Możecie do tego celu użyć również sznurka. Jak Wam będzie wygodniej.


Szyszkowy karmnik dla sikorek
montaż drucika; fot. blogogrod.pl

Później do miski wsypałam porcję nasion i dodałam do nich trochę smalcu. Składniki dokładnie ze sobą połączyłam mieszając i ugniatając je ręcznie. Radzę do tego celu użyć gumowych rękawiczek, ponieważ tłuszcz trudno później zmyć z dłoni. W masie powinny przeważać nasiona, ale jej konsystencja powinna być w miarę plastyczna, tak by mogła wypełnić szczeliny pomiędzy łuskami szyszek. Pamiętajcie, że jeżeli zbyt długo będziecie ugniatać smalec, ten pod wpływem temperatury może zanadto się rozpuścić. Wtedy wystarczy na jakiś czas sporządzoną mieszankę włożyć do lodówki, żeby nieco zastygła.


Karmnik szyszkowy - jak go zrobić?
nakładanie mieszanki; fot. blogogrod.pl

Masę z ziaren i smalcu nałożyłam pomiędzy łuski przygotowanych wcześniej szyszek. Gotowe karmniki powiesiłam w wybranym do tego celu miejscu.


Dokarmianie ptaków sikorek zimą
sikornik; fot. blogogrod.pl

Wytłumaczyłam Wam jak samodzielnie, krok po kroku wykonać szyszkowe karmniki. Pora na wyjaśnienie nazwy. Zrobione przeze mnie karmniki stały się sikornikami, ze względu na to, że przyciągają do siebie rzesze sikorek bogatek i sikorek modrych, a że gry słowne są w naszym domu na porządku dziennym, z szyszkowych karmników dla sikorek, wyszły sikorniki. Ot cała historia:) 

Pod sikornikami biesiadują jednak również wróble i mazurki, które zbierają wszystko to co spada na ziemię.

Pierwszą partię sikorników wykonałam trzy dni temu. Dzisiaj przygotowałam kolejną, gdyż poprzednie zaczynają już świecić pustkami. Nie ma się co dziwić, cieszą się dużym powodzeniem.

Podobał Ci się mój dzisiejszy wpis? Podaj go dalej!

13.01.2016

W OGRODZIE: Rośliny w pojemnikach

Świąteczne dekoracje już zdjęte. Zrobiło się jakoś tak zwyczajnie. Spoglądam na parapet na którym pęcznieją pąki niedawno przesadzonych Falenopsisów. Ich ciemnozielone liście zlewają się z monotonną plamą barwną sosnowego boru widoczną za oknem. Dosyć melancholijny widok. 

Ochrona roślin balkonowych przed zimą
niezabezpieczone rośliny balkonowe
Brakuje mi kolorów. Nie mogę się już doczekać kwitnących w balkonowych skrzyniach surfinii i nasturcji, kocimiętek i rozchodników. Z utęsknieniem czekam na wiosnę, kiedy znów posieję balkonowe odmiany warzyw i pachnących ziół. Póki co systematycznie zaglądam na poddasze, gdzie w zaciszu i chłodzie przezimowują moje wieloletnie, tarasowe okazy roślin. Zaglądam do nich nie tylko z tęsknoty za balkonową zielenią, ale również z troski o ich stan. Mimo, że na poddaszu są one zabezpieczone przed niskimi temperaturami, to jednak wymagają ciągłego podlewania i monitorowania ich stanu zdrowotnego. Przesuszenie brył korzeniowych mogłoby się skończyć dla nich gorzej, niż panująca obecnie na zewnątrz, bardziej jesienna niż zimowa, pogoda.

Zabezpieczanie roślin w pojemnikach przed mrozem
rośliny na balkonie zimą 2014/2015; fot. blogogrod.pl

W zeszłym roku nie przenosiłam roślin balkonowych do pomieszczenia, ale pozostawiłam je na zewnątrz. Przyznaję się w tym miejscu, że nie zabezpieczyłam ich właściwie przed mrozami. Nie okryłam ich agrowłókniną, ani słomą. Nie owinęłam doniczek matą termoizolacyjną, ani folią bąbelkową. Nie odizolowałam pojemników od podłoża za pomocą styropianu lub wodoodpornej deski. Ustawiłam jedynie wszystkie doniczki blisko siebie, w osłoniętym od wiatru miejscu na balkonie. Większość roślin dała sobie radę w takich warunkach. Ale wiadomo, jak to bywa ze szczęściem nowicjuszki. Drugim razem taka lekkomyślność mogła się już nie skończyć tak dobrze. Tej zimy nie chciałam ryzykować, więc przeniosłam doniczki do chłodnego pomieszczenia. Jak widać to działanie było trochę na wyrost, bo temperatury nie są jakieś szczególnie niskie. Czuję jednak po kościach, że zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa...

08.01.2016

W OGRODZIE: Na całej połaci śnieg.

Jego pojawienie się przepowiadano już od paru tygodni, bezskutecznie. Straciłam już nadzieję, że w ogóle go w tym roku zobaczę. A jednak. Kiedy rano wyjrzałam przez okno, on już był, cały w bieli. Pewnie nie nacieszę się nim zbyt długo, bo dzienna temperatura nieustannie wzrasta, ale mimo to mam dzisiaj wielki powód do radości. Pewnie nie będzie mi do śmiechu, kiedy wyjdę z domu na ślizgawicę, ale póki co cieszę się widokiem krajobrazu w monochromatycznych barwach.

Na całej połaci śnieg, w przeróżnej postaci śnieg
zimowy ogród
Zakładam, że skoro nawet u mnie spadł śnieg, co nie jest taką oczywistą sprawą, to pewnie Was, mieszkańców innych rejonów Polski, zasypało po uszy. Jedni pewnie cieszą się z tego faktu, inni trochę mniej. No cóż, każdy ogrodnik, kiedy temperatury spadają poniżej zera z utęsknieniem czeka na pierwszy, puszysty śnieg - najbardziej ekologiczną agrowłókninę na świecie. Kiedy jednak ciężkie, śniegowe czapy zalegają na roślinach, mogą doprowadzić do ich uszkodzenia lub zdeformowania. Wtedy też każdy ogrodnik czeka na odwilż lub zakasuje rękawy i usuwa nadmiar śniegu ze swoich ukochanych drzew i krzewów. Skutecznym i szybkim rozwiązaniem jest używanie w tym celu miotły, która w delikatny i dokładny sposób zmiecie śnieg, który zalega na roślinach i nadmiernie obciąża ich gałęzie.

Nadmiar śniegu, który nie zostanie w porę usunięty, najbardziej może zaszkodzić roślinom iglastym o kolumnowym pokroju. Można jednak temu zapobiec poprzez związanie tych roślin sznurkiem, tak aby odstające gałązki zbliżyć do pnia drzewka. W ten sposób 'Wojtek' (cis oczywiście), nie okaże się wiosną nową odmianą o przewisających, albo wybrakowanych pędach :)

Na zakończenie zła wiadomość dla tych którzy marzą o wykonaniu figury orła na śniegu, zalegającym na ich trawniku. Proszę Państwa, takie zabawy proszę wprowadzać w życie poza pielęgnowanym cały sezon trawnikiem chyba, że chcecie doprowadzić wiosną, swojego ogrodnika, do zawału. Deptanie trawy pokrytej śniegiem, grozi rozwinięciem się pleśni śniegowej. Podobne efekty może przynieść usuwanie śniegu z podjazdu na trawnik, który nie zostanie śniegiem przykryty, ale przygnieciony. 

02.01.2016

W OGRODZIE: Zima w końcu przyszła

Halo, Ogrodnicy!

Pewnie zdążyliście już zauważyć, że wraz z początkiem roku przyszła do nas również zima, a wraz z nią znaczne ochłodzenie. Nie wiem jak u Was, ale u mnie jest teraz -9 st. C, a odczuwalne -16 st. C. Nie ma się co dziwić, jest zima to musi być zimno. Zazwyczaj w styczniu zdążyliśmy się już przyzwyczaić do niskich temperatur i znacznych opadów śniegu. W tym roku zima przyszła wyjątkowo późno i od razu dała się wszystkim we znaki.

Zabezpieczanie roślin przed mrozami
w końcu przymroziło
Tegoroczny styczeń rozpoczął się siarczystymi mrozami, ale bez opadów śniegu. Nie lubię takiej pogody. Jest to również najgorsza pogoda dla naszych roślin. Zatem, jeśli wymościliście już sobie wygodne legowiska w swoich dziuplach, norkach i gawrach, w oczekiwaniu na cieplejszą porę roku, a z nią nastanie nowego sezonu ogrodniczego; nim zapadniecie w zimowy letarg, nie zapomnijcie wpierw zabezpieczyć swoich roślin, jeśli nie zrobiliście tego do tej pory. 

Śnieg okrywa rośliny jak ciepła kołderka, ale gdy go nie ma, czego właśnie doświadczamy na zachodzie kraju, nie tylko rośliny wrażliwe, ale również te które w normalnych warunkach dobrze radzą sobie z zimnem, zagrożone są przemarznięciem. Śledźcie więc uważnie pogodę na najbliższe dni i co jakiś czas sprawdzajcie stan zimowych okryć, a w razie potrzeby poprawiajcie je lub dokładajcie kolejne warstwy kory, torfu, agrowłókniny lub słomy.

Trzymajcie się ciepło!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...